Kajak czy Ponton? Wybrałem kajak. (Paweł Karowski)

Kajak czy Ponton? Wybrałem kajak. (Paweł Karowski)

Wędkarstwo już dawno przestało pełnić dla mnie rolę rozrywki i zamieniło się w prawdziwą pasję, której oddaję się w pełni prawie każdego dnia. Uwielbiam spinningować na trudnych, nieprzełowionych jeszcze wodach a szukając ich, zjeżdżam niekiedy Polskę wzdłuż i wszerz. Te dzikie, dziewicze akweny rzadko kiedy są jednak dostępne z brzegu i tylko posiadając środek pływający, jestem w stanie dobrać się do zamieszkujących je ryb.

Na początku tego roku stanąłem więc przed dylematem, w jakiego rodzaju łódkę czy ponton się wyposażyć, by możliwie wygodnie przemieszczać się na dużych dystansach, a przy tym nie tracić na komforcie łowienia. Traf chciał, że zamiast klasycznych i popularnych środków pływających, moją uwagę przykuł kajak Kardinal. Ba, nie tyle zainteresował mnie on, co po prostu sprawił, że zakochałem się w nim do szaleństwa. Tym właśnie sposobem, stałem się posiadaczem ELLING Kardinal 430 SL – kajaka, stworzonego specjalnie dla wędkarzy.  

  

Kajak ELLING Kardinal
Kajak wędkarski Kardinal występuje w trzech wersjach – K-370, K-430 SL oraz K-470 – jest to oznaczenie długości kajaka, który ma odpowiednio 370, 430 i 470 cm. W każdym przypadku, posiada on 105 cm szerokoścido, a K-430 SL aż 125 cm. Waga wynosi od 27 do 30 kg. więc przy odrobinie wprawy, bez problemu wrzucimy kajak na bagażnik dachowy naszego samochodu. W tylnym kilu zamontowano kółko, a z przodu i po bokach uchwyty, co znacząco poprawia komfort przetransportowania kajaka nad wodę jak i samego wodowania. Główne cechy, ze względu na które wybrałem kajak od ELLING to i za które tak bardzo go sobie cenię.

Wyjątkowe emocje
Powiem tak – bliżej wody i holowanej ryby być już nie można. Łowiąc z kajaka doświadczam niesamowitych emocji holując dosłownie każdą rybę, choć te największe (np. metrowy szczupak lub przyłów w postaci średniej wielkości suma) potrafią podnieść adrenalinę do maksimum. Ryba, prześlizgująca się dosłownie kilkanaście centymetrów od nas, ciągnąca niekiedy nas wraz z kajakiem, jest po prostu nie do opisania. Łowienie z kajaka to zupełnie inna bajka i zupełnie inne emocje, niż w przypadku łowienia z łodzi czy pontonu. Nad rybą trzeba się bardziej napracować, aby jej hol skończył się sukcesem.
Najcudowniejsze dla mnie, z punktu widzenia nie tylko wędkarza, ale i miłośnika przyrody jest to, że kajakiem mogę wpływać w miejsca niezwykle trudno dostępne, zarośnięte, dzikie, bez płoszenia znajdujących się w nim ryb. Nie raz przyszło mi podziwiać przepiękne stada linów i leszczy, żerujące pośród grążeli, ogromne karpie wygrzewające się na płyciznach, czy szczupaki stojące na skraju trzciny. Ryby często nie płoszyły się wcale, a nawet gdy to robiły, działo się to dopiero w momencie gdy napłynąłem bezpośrednio nad nie. 

Dodaj komentarz

http://elling-polska.pl/wp-content/themes/yachtsailing